- Temat jest pusty.
-
AutorWpisy
-
dresidveci
W 2010 r. podpisałem w mieszkaniu umowę z małym zakładem stolarskim (jednoosobowa działalność) na wykonanie zabudowy wnękowej w przedpokoju. Tego samego dnia właściciel firmy zrobił dokładne pomiary, naszkicował projekt szafy, sporządził zamówienie z wyszczególnieniem materiałów i uzgodniliśmy cenę. Od razu wpłaciłem zaliczkę. Na druku zamówienia wpisano termin realizacji i montażu szafy na okres między 15 a 30 maja 2010 r.
Termin ten nie został dotrzymany, ale z wyprzedzeniem telefonicznie poinformowano mnie, że montaż się opóźni. Ekipa pojawiła się ostatecznie 10 czerwca 2010 r. Jeszcze przed rozpoczęciem prac zażądali wpłaty całej pozostałej kwoty, twierdząc, że inaczej nie rozładują elementów i nie zaczną montażu. Zapłaciłem więc resztę należności, a w zamian dostałem komplet trzech faktur VAT obejmujących całą wartość zamówienia.
Sam sposób montażu pozostawiał wiele do życzenia – prace wykonywano w pośpiechu, bez dokładnego poziomowania, a na koniec okazało się, że jeden z większych elementów został źle przycięty. Stolarze stwierdzili, że muszą dorobić ten element w warsztacie i obiecali, że następnego dnia dokończą całą zabudowę. Od tamtej pory nikt się już nie pojawił.
W praktyce zostałem z rozebraną starą szafą (firma na początku demontowała dotychczasową zabudowę, którą całkowicie zniszczono), kilkoma krzywo przyciętymi płytami przytwierdzonymi do ściany i sufitu oraz brakiem połowy elementów (brak półek, drzwi przesuwnych, okuć, listew wykończeniowych itd.). W środku miałem poupychane rzeczy z dawnej szafy, a faktycznie nie było gdzie ich normalnie trzymać.
Przez kilka miesięcy próbowałem się z firmą kontaktować – wielokrotnie dzwoniłem, za każdym razem słysząc, że „pan się nie martwi, w przyszłym tygodniu dokończymy”. Potem telefony przestały być odbierane. W pewnym momencie ustaliłem, że zakład zmienił lokal i przeniósł się pod inny adres, ale w rejestrze działalności (CEIDG) przez długi czas widniał jeszcze stary adres.
Na wypadek ewentualnego sporu zrobiłem szczegółową dokumentację zdjęciową rozpoczętej, a faktycznie niewykonanej szafy – na części zdjęć umieściłem aktualną gazetę z widoczną datą, żeby nie było wątpliwości, kiedy fotografie zostały wykonane. Ostatecznie, gdy stało się jasne, że stolarz nie wróci, zleciłem wykonanie nowej zabudowy innej firmie, która od podstaw zrobiła szafę i zamontowała ją prawidłowo.
Problem w tym, że za pierwszą, niewykonaną usługę zapłaciłem pełną kwotę na podstawie faktur i do dziś nie odzyskałem ani złotówki.
Najpierw, opierając się na danych z rejestru, wysyłałem pisemne wezwania do zwrotu pieniędzy na adres siedziby wskazany w ewidencji. Potem udało mi się ustalić aktualny adres prowadzenia działalności i ponowiłem wezwanie listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Mimo to pozostało to bez żadnej reakcji ze strony stolarza.
Moje pytania:
1. Czy roszczenie o zwrot zapłaconej kwoty (lub odszkodowanie z tytułu nienależytego wykonania umowy) nie jest już przedawnione, biorąc pod uwagę, że ja występowałem jako osoba fizyczna – konsument, a druga strona to przedsiębiorca? Dysponuję umową/zamówieniem z dokładną datą, kompletem faktur VAT, zdjęciami potwierdzającymi stan niewykonanego zlecenia, korespondencją z wezwaniami. Dodatkowo firma, która później wykonała nową szafę, jest w stanie wystawić pisemne oświadczenie lub protokół, że pozostawione elementy pierwszej zabudowy nie nadawały się do użytku i nie było możliwości ich wykorzystania. Chciałbym się dowiedzieć, czy roszczenie nadal można skutecznie dochodzić i w jakim dokładnie terminie ulega ono przedawnieniu.
2. Jakie kroki powinienem obecnie podjąć, tzn.:
– czy wysłane przeze mnie przedsądowe wezwania do zapłaty można uznać za wystarczające,
– czy powinienem jeszcze raz wezwać przedsiębiorcę do zapłaty (ewentualnie z doprecyzowaniem podstawy prawnej i wyznaczeniem ostatecznego terminu),
– a jeśli to również nie przyniesie rezultatu, czy jedyną drogą pozostaje złożenie pozwu do sądu cywilnego o zapłatę / odszkodowanie i ewentualnie czy trzeba równolegle zgłaszać sprawę do prokuratury jako możliwość oszustwa?Poniżej przytaczam treść jednego z wysłanych przeze mnie wezwań (dane identyfikacyjne firmy zmienione):
„Dotyczy: zamówienia nr 15/05/2010 z dnia 03.05.2010 r. na wykonanie zabudowy wnękowej według projektu
W związku z niewykonaniem do dnia 20.09.2011 r. przedmiotu zamówienia nr 15/05/2010 z dnia 03.05.2010 r. na wykonanie zabudowy wnękowej według projektu oraz brakiem odpowiedzi na wcześniejsze wezwanie z dnia 10.02.2011 r., wysłane na adres siedziby firmy: [adres], wzywam Pana po raz ostatni do wystawienia faktur korygujących do niżej wymienionych faktur VAT:
1) faktura VAT nr 45/05/2010 z dnia 03.05.2010 r. na kwotę 1 000,00 zł (słownie: jeden tysiąc złotych 00/100) brutto,
2) faktura VAT nr 52/05/2010 z dnia 10.05.2010 r. na kwotę 200,00 zł (słownie: dwieście złotych 00/100) brutto,
3) faktura VAT nr 78/06/2010 z dnia 10.06.2010 r. na kwotę 800,00 zł (słownie: osiemset złotych 00/100) brutto,
oraz do zwrotu łącznej wpłaconej kwoty w terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego pisma na rachunek bankowy nr: [numer konta].
Na potwierdzenie niewykonania przedmiotu umowy załączam dokumentację fotograficzną wraz z potwierdzeniem daty wykonania zdjęć.
W przypadku niewywiązania się z powyższego żądania sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego oraz zgłoszona właściwym organom ścigania.”
Będę wdzięczny za informacje, czy w opisanej sytuacji mam jeszcze realne szanse na dochodzenie roszczeń oraz jakie konkretne, praktyczne kroki powinienem teraz podjąć.
PrawnikOpisujesz klasyczny przykład niewykonania umowy przez przedsiębiorcę przy zachowaniu kompletu dowodów po Twojej stronie – masz umowę/zamówienie z 2010 r., faktury, zdjęcia i korespondencję, a także ofertę drugiej firmy potwierdzającą, że poprzednie elementy nie nadawały się do użytku. Kluczowa kwestia to przedawnienie: jako konsument masz co do zasady dłuższy termin niż przedsiębiorca, ale przy umowie z 2010 r. trzeba już bardzo dokładnie policzyć terminy zgodnie z przepisami o przedawnieniu sprzed i po zmianach (w tym momencie bez analizy akt i konkretnych dat może być tak, że roszczenie jest już przedawnione lub na granicy przedawnienia). Skoro wysyłałeś przedsądowe wezwania także na aktualny adres i nie było żadnej reakcji, jedyną realną drogą pozostaje pozew o zapłatę/odszkodowanie do sądu cywilnego, natomiast zawiadomienie prokuratury o możliwym oszustwie ma sens tylko wtedy, gdy z okoliczności wynika, że stolarz od początku działał z zamiarem niewykonania usługi – w Twojej sytuacji najlepiej byłoby skonsultować się bezpośrednio z adwokatem lub radcą, który sprawdzi terminy przedawnienia na podstawie pełnej dokumentacji i oceni, czy pozew ma jeszcze szanse powodzenia.
-
AutorWpisy