Kłopoty wychowawcze z dzieckiem i byłą konkubiną

  • Temat jest pusty.
Wyświetlanie 1 wpisu (z 1 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • #10276 Odpowiedz
    filbaconre

      Mam poważny konflikt z byłą partnerką, z którą mam 8‑letniego syna. Ona pracuje jako księgowa w średniej, dobrze prosperującej firmie. Kiedy byliśmy razem, część z tego, co teraz opisuję, przeczuwałem, ale nie reagowałem, żeby nie wywoływać awantur.

      Sprawa jest skomplikowana, bo z dużym prawdopodobieństwem moja była ukrywa swoje starsze dziecko, które urodziła – według tego, co ustaliłem – z jednym dość znanym politykiem (obecnie posłem dużej partii opozycyjnej). Dziecko formalnie wychowuje jej kuzynka, ale ma nazwisko mojej byłej, nie kuzynki. Ta kuzynka, osoba raczej poukładana, gdy kilka razy uciekała z domu z powodu przemocy, zabierała zawsze tylko własne dzieci, nigdy tego „dodatkowego” – co też daje do myślenia. Z jej rozmów wynika, że ów poseł nie płaci żadnych alimentów, a cała sprawa jest zamiatana pod dywan.

      Dodatkowo, z informacji zebranych przeze mnie (zarówno przez prywatnego detektywa, jak i rozmowy z osobami z jej otoczenia) wynika, że moja była partnerka (obecnie około 38 lat) miała w młodości pracować jako prostytutka – najpierw w okolicy, potem w większym mieście, w konkretnych lokalach, które mi wskazano. Prawdopodobnie zajmowała się tym również w okresie, gdy byliśmy razem (nasz związek trwał około roku) – zwłaszcza gdy wyjeżdżałem służbowo. Po rozstaniu, według tych samych źródeł, też mogła do tego wrócić. Nie mam na to twardych dowodów w postaci wyroków, ale informacje pochodzą z kilku niezależnych miejsc: z jej pracy ostrzegano mnie „luźno” przed wchodzeniem z nią w poważniejszą relację, podobne rzeczy sugerowała kobieta, od której wynajmowaliśmy mieszkanie, gdy moja była odmówiła „przyjmowania” jej znajomych.

      Kiedy z nią mieszkałem, bardzo mocno podkopywała wszystkie moje inicjatywy zawodowe i osobiste. W tamtym czasie miałem trzy różne zajęcia i łącznie zarabiałem ponad 4 tys. zł miesięcznie, dziś z trudem łapię najniższą krajową, często „na czarno”. Ona to komentowała, że „i tak mi się nie uda”, zniechęcała kontrahentów, rozpowiadała różne rzeczy. Odnosiłem wrażenie, że robi to nie tylko z zawiści, ale też dlatego, że może jej ktoś „doradzał” – czy to ten polityk, czy osoby z półświatka, z którymi miała wcześniej do czynienia. Ideowo też jesteśmy na kompletnie różnych biegunach (ona – skrajnie liberalna, ja – silnie antykorporacyjny), co dodatkowo ją nakręcało.

      Od 7 lat płacę na syna 300 zł miesięcznie, na podstawie nieformalnego porozumienia między nami (nie ma na to orzeczenia sądu ani ugody sądowej). Oficjalnie jestem bezrobotnym artystą, od czasu do czasu biorę umowy o dzieło albo proste prace w korporacjach. Mam mieszkanie własnościowe po rodzinie, ale dochody są nieregularne. Moja była na pozór żyje na wyższym poziomie: spore mieszkanie kupione na kredyt, dobra posada, ale wiadomo, jak to jest z kredytami w dzisiejszych czasach – wszystko może się załamać.

      Co do kontaktów z dzieckiem – i tu jest sedno problemu. Utrudnia mi je, moim zdaniem, głównie ze strachu, że w końcu syn pozna prawdę o jej przeszłości i o tym drugim dziecku. Kiedy rozmawiamy przez telefon albo przez komunikator z kamerą, ona potrafi nagle przerwać rozmowę z byle powodu, wchodzi w kadr, zaczyna krzyczeć, wyłącza sprzęt. Podczas moich spotkań z synem zdarza się, że wpada w ataki złości o drobiazgi. Syn pyta, dlaczego nie mieszkam z mamą, dlaczego nie mogę go częściej odwiedzać – ja nie opowiadałem mu szczegółów, staram się nie mieszać dziecka w sprawy dorosłych, ale jego matka zachowuje się tak, jakby na wszelki wypadek chciała wszystko odciąć, „dmuchać na zimne”, żeby żadna niewygodna informacja nie wypłynęła.

      Moje pytania:

      1. Jak z punktu widzenia prawa wygląda sytuacja, jeśli chodzi o alimenty? Czy mając nieregularne dochody, pracując dorywczo i bez formalnego wyroku sądu w sprawie alimentów, mam jakąkolwiek realną możliwość wstrzymania płacenia lub znaczącego obniżenia kwoty tak, żeby nie zostać później pozwanym i ściganym przez komornika? Zakładam, że w razie sporu ona od razu pójdzie do sądu.

      2. Jakie są rzeczywiste szanse na uregulowanie sądownie kontaktów z synem tak, żeby matka nie mogła ich dowolnie utrudniać, przerywać rozmów czy uniemożliwiać spotkań? Czy fakt, że jej pracodawczyni jest dość wpływową osobą (prowadzi firmę o nie do końca przejrzystej reputacji, w mojej ocenie coś na pograniczu zwykłego biznesu i „stręczycielstwa”) może mieć jakikolwiek wpływ na przebieg sprawy w sądzie? Obawiam się, że była partnerka dostanie dobre zaplecze prawne i będą próbować mnie przedstawić w złym świetle.

      3. Czy w opisanej sytuacji jest w ogóle realne, aby sąd rozważył ograniczenie lub odebranie jej praw rodzicielskich, jeśli udałoby się wykazać, że:
      – utrudnia kontakty dziecka z ojcem,
      – manipuluje sytuacją rodzinną (ukrywane starsze dziecko, brak alimentów od ojca tego dziecka),
      – ma wątpliwą przeszłość związaną z prostytucją,
      – potencjalnie utrzymuje relacje z osobami z półświatka?
      I czy mocny, doświadczony adwokat jest w stanie w ogóle sensownie to poprowadzić, czy to raczej walka z góry przegrana?

      Z mojej strony: nie byłem karany, nie mam problemów z alkoholem czy narkotykami, nie stosowałem przemocy, nie mam długów. Jedyny mój „problem” to moje poglądy i to, że część pracy wykonuję na czarno, bo w mojej branży często nie ma innej możliwości.

      Czy istnieją fundacje lub organizacje, które pomagają ojcom w sporach o kontakty z dziećmi i w sprawach alimentacyjnych, ewentualnie prawnicy, którzy czasem biorą takie sprawy pro bono albo za symboliczną kwotę w zamian za rozgłos medialny? Jestem osobą rozpoznawalną w swojej niszy, więc potencjalnie sprawa mogłaby trafić do mediów.

      Interesują mnie przede wszystkim:
      – realne szanse procesowe,
      – ewentualna strategia działania (co po kolei, jakie wnioski, jakie dowody),
      – ostrzeżenia, na co uważać, żeby nie „podłożyć się” w sądzie.

      Będę wdzięczny za merytoryczne opinie – w razie potrzeby mogę doprecyzować szczegóły.

    Wyświetlanie 1 wpisu (z 1 w sumie)
    Odpowiedz na: Kłopoty wychowawcze z dzieckiem i byłą konkubiną
    Twoje informacje:




    Przewiń na górę