Kilka dni temu sprzedałem samochód, ale cała transakcja odbyła się bez standardowej pisemnej umowy kupna–sprzedaży. Uzgodniliśmy z nabywcą, że sporządzę umowę na spokojnie w domu i dostarczę mu ją najpóźniej w ciągu 7 dni. W ramach zabezpieczenia napisałem odręczne oświadczenie, że zobowiązuję się dostarczyć umowę w tym terminie, podpisałem się i przekazałem mu to pismo przy wydaniu auta.
Z różnych powodów nie wywiązałem się z tego – termin minął, a umowy wciąż mu nie przekazałem. Teraz kupujący dzwoni do mnie i straszy, że zgłosi sprawę na policję, jeśli natychmiast nie otrzyma dokumentów. Twierdzi, że „sprzedaż bez umowy jest nielegalna” i że poniosę konsekwencje karne.
Czy faktycznie ma podstawy, żeby iść z tym na policję i czy grożą mi jakieś realne sankcje za to, że samochód został sprzedany bez sporządzenia od razu formalnej umowy oraz za przekroczenie umówionego terminu dostarczenia dokumentu? Co w takiej sytuacji mówi prawo i jakie mogą być dla mnie skutki?