- Temat jest pusty.
-
AutorWpisy
-
fofalkplecxy
Pożyczyłem 5000 zł koledze mojej narzeczonej – znają się jeszcze z podstawówki. Twierdził, że pilnie potrzebuje gotówki na uregulowanie zaległych opłat za mieszkanie rodziców, bo groziło im wypowiedzenie umowy najmu. Pieniądze miał oddać maksymalnie do końca stycznia tego roku, minęło już kilka miesięcy i nie odzyskałem ani złotówki.
Przez pierwsze tygodnie zapewniał sms-ami i na Messengerze, że „zaraz odda”, „wypłata będzie w piątek” itp. Umawiał się na spotkania, po czym je odwoływał. Teraz przestał całkowicie odpisywać. Telefony ignoruje, na wiadomości nie odpowiada, mimo że na Facebooku widzę, że je odczytuje.
Nie spisaliśmy umowy pożyczki na piśmie – cała sytuacja była nagła, chcieliśmy jak najszybciej pomóc jego rodzinie i zwyczajnie zaufałem, bo to osoba z „ich paczki” znajomych od lat. Przy przekazaniu pieniędzy obecne były dwie osoby, bliskie koleżanki mojej narzeczonej, które widziały całe zdarzenie i wiedzą, na jaką kwotę się umówiliśmy i jakie były warunki zwrotu.
Posiadam korespondencję:
– sms-y, w których on dziękuje za pożyczkę, podaje konkretną kwotę i termin oddania,
– wiadomości mailowe, w których tłumaczy, że ma problemy z przelewem i prosi o przesunięcie terminu,
– rozmowy na Messengerze/Facebooku, gdzie otwarcie przyznaje, że „jeszcze nie ma całej sumy”, „postara się oddać przynajmniej część” itd.Z tego wszystkiego jasno wynika, że:
– przyjął określoną kwotę,
– zobowiązał się ją zwrócić,
– był wielokrotnie wzywany do oddania pieniędzy.Obecnie zmienił miejsce zamieszkania (nie wiem dokładnie, gdzie teraz mieszka), inną ma też pracę oraz numer telefonu. Poprzedni numer był służbowy, przypisany do konkretnej firmy, więc dałoby się ustalić, że to on z niego korzystał.
W tym momencie całkowicie milczy – na maile brak odpowiedzi, na Facebooku brak reakcji, chociaż status „przeczytane” się pojawia.
W jaki sposób mogę skutecznie dochodzić zwrotu tej pożyczki? Co konkretnie powinienem teraz zrobić, skoro nie spisaliśmy papierowej umowy, ale mam świadków i całą korespondencję potwierdzającą pożyczkę i jej warunki?
PawełMasz wbrew pozorom całkiem dobrą sytuację dowodową – korespondencja i świadkowie w praktyce „zastępują” pisemną umowę, więc możesz skutecznie domagać się zwrotu pożyczki w sądzie. Na Twoim miejscu najpierw zabezpieczyłbym wszystkie dowody (zrzuty ekranu SMS, maili, Messengera z widocznymi datami i danymi profilu) oraz spisał dane świadków i krótko, co mogą potwierdzić. Następnie wysłałbym na ostatni znany adres dłużnika przedsądowe wezwanie do zapłaty listem poleconym z potwierdzeniem odbioru, wskazując kwotę 5000 zł, podstawę (pożyczka), termin zwrotu oraz numer rachunku, z wyraźną informacją, że w razie braku zapłaty sprawa trafi do sądu. Jeśli dalej będzie cisza, pozostaje pozew o zapłatę do sądu rejonowego (załączasz całą korespondencję i wskazujesz świadków), z żądaniem 5000 zł plus odsetki ustawowe za opóźnienie od dnia po upływie umówionego terminu zwrotu. Przy takiej kwocie możesz próbować działać samodzielnie, ale jednorazowa konsultacja z adwokatem lub radcą prawnym pomoże dobrze sformułować pozew i wykorzystać wszystkie dowody, zwłaszcza że dłużnik zmienił adres i unika kontaktu.
MirkaNiestety klasyka – „zaraz oddam” i potem urwany kontakt. Dobrze, że chociaż nie dałeś kasy „na gębę” bez śladu, bo te SMS‑y, maile i wiadomości z Messengera to w praktyce dowód, że była konkretna kwota, termin i obietnica zwrotu. Skoro gość się bawi w ducha, zabezpiecz wszystko screenami, spisz sobie, co mogą powiedzieć świadkowie, i wyślij mu jeszcze jedno, już takie „ostatnie” wezwanie do zapłaty na ostatni znany adres z jasnym terminem i numerem konta. Jak dalej zero reakcji, to po prostu szykuj pozew o zapłatę – przy tej kwocie da się to ogarnąć, a jak nie czujesz się pewnie, to choć jedna konsultacja z prawnikiem, żeby dobrze to ubrać w słowa, naprawdę może się opłacić.
-
AutorWpisy