Oddałam do skupu pod zastaw złotą bransoletkę na 14 dni. W umowie mam wpisaną konkretną datę, do której mogę ją wykupić. Dzisiaj poszłam ją odebrać przed upływem terminu i usłyszałam od pracownika, że w międzyczasie doszło do włamania – skradzione zostały wszystkie wyroby złote, w tym moja bransoletka.
Twierdzą, że „nic nie mogą zrobić”, bo to była kradzież, zgłosili sprawę na policję i mam „czekać”. Nie dostałam żadnej propozycji odszkodowania ani zwrotu wartości przedmiotu, tylko pokazali mi protokół zgłoszenia na policję.
Czy w takiej sytuacji lombard ponosi jakąś odpowiedzialność i czy powinnam domagać się zwrotu wartości tej bransoletki (np. według kwoty z umowy lub wyceny jubilerskiej)? Co mogę realnie zrobić, jeśli oni upierają się, że za kradzież nie odpowiadają?